Z ostatniej chwili ...
Wywiad do „Gazety Milickiej”
Z Doliny Baryczy do duńskich księgarń
Anna Maria Sędziak, z domu Cherubin, pochodzi z gminy Milicz, ale od ponad dwudziestu lat mieszka w Danii. Jest poetką, pisarką, ilustratorką i malarką. W tym roku ukazał się jej drugi tytuł – tomik poezji „Pisane do szuflady”, wydany zarówno po polsku, jak i po duńsku. Wcześniej zadebiutowała książką dla dzieci „Ptasie opowieści”.
To już kolejny Pani przyjazd w rodzinne strony i kolejna książka wydana w Polsce, a także w Danii.
Obecnie spędzam wakacje w Dolinie Baryczy. Wracam tutaj nie tylko jako gość, ale przede wszystkim jako ktoś, kto wciąż nosi to miejsce w sobie. Dolina nadal pachnie tak jak kiedyś – wodą, trawą, rozgrzaną ziemią, starymi drzewami i wspomnieniami. Zmieniają się ulice, domy i ludzie, ale pewne obrazy pozostają niezmienne. Człowiek może wyjechać daleko, lecz zawsze niesie ze sobą cząstkę swoich korzeni. Dla mnie Dolina Baryczy nie jest tylko punktem na mapie, ale przede wszystkim przestrzenią pamięci – miejscem, do którego wracam zarówno w życiu, jak i w twórczości. Wiele moich wierszy powstało właśnie tutaj albo z tęsknoty za tymi stronami. Cieszę się na spotkania z przyjaciółmi oraz na powrót do miejsc, w których kiedyś zostawiłam część swojego serca.
Jakie były początki Pani twórczości i skąd wzięła się pasja do pisania wierszy?
Kiedy myślę o początkach swojej przygody z poezją, zawsze wracam pamięcią do szkoły podstawowej we Wziąchowie Wielkim i do mojej polonistki, pani Barbary Kwiecień. To ona przeczytała mój szkolny wiersz „Jesienny liść” i dostrzegła w nim coś, czego ja sama nie potrafiłam wtedy jeszcze nazwać. Zgłosiła mnie do konkursu we Wrocławiu, w którym zajęłam drugie miejsce. Dla dziewczynki z niewielkiej miejscowości był to ogromny sukces i być może właśnie wtedy narodziła się wiara, że słowa mogą mieć znaczenie. O pani Barbarze Kwiecień będę pamiętała zawsze. Nauczyciele często nie zdają sobie sprawy, że jedno zdanie, jeden gest czy okazane dziecku zaufanie mogą wpłynąć na całe życie. Myśl o mojej szkolnej polonistce jest obecna także w dzisiejszej twórczości, bo przecież każda pasja ma swój początek. Niedawno ukazała się Pani druga książka, po wydanej w 2023 roku książce dla dzieci „Ptasie opowieści”. Tym razem jest to tomik wierszy „Pisane do szuflady”, adresowany do dorosłego czytelnika i zawierający wiele osobistych oraz wzruszających tekstów. Mój tomik „Pisane do szuflady” ukazał się niedawno, ale tak naprawdę dojrzewał przez wiele lat. Pisałam od zawsze. Wiersze trafiały do zeszytów, szuflad i zapomnianych teczek. Duża część mojej twórczości nadal pozostaje niepublikowana i być może dopiero czeka na swój właściwy moment. Z ogromnym wzruszeniem obserwuję, że tomik spotyka się z coraz cieplejszym przyjęciem czytelników. Jestem wdzięczna za każde dobre słowo, każdą opinię i każde spotkanie autorskie. Dla autora nie ma chyba nic piękniejszego niż świadomość, że słowa, które przez lata żyły w ukryciu, zaczynają odnajdywać drogę do innych ludzi.
W Pani nowym tomiku znalazł się także zabawny wiersz związany z Miliczem, a konkretnie z barem mlecznym przy ulicy Wojska Polskiego. Co Panią tak w nim ujęło?
Jednym z tekstów związanych bezpośrednio z Miliczem jest właśnie żartobliwy wiersz „Nielegalny uśmiech z PRL-u”, opatrzony dopiskiem „Milicki bar mleczny”. Nie jest to reklama konkretnego lokalu, lecz literacka migawka inspirowana atmosferą miejsca, które uruchomiło we mnie wspomnienia dawnej Polski. Zwyczajna kawa, oranżada w szklanej butelce, firanki na stołach i życzliwy uśmiech człowieka za ladą stały się pretekstem do opowieści o pamięci, nostalgii i czasie, który na chwilę zwalnia.
Wiersz rozpoczyna się słowami:
“Koło Młynówki, rzeczki milickiej, jest Bar Pelikan. To jedyny ptak, który zamiast mleka pod dziobem trzyma w dziobie kluski i schabowego z mizerią…”
To spojrzenie z przymrużeniem oka, ale także z czułością. Interesują mnie właśnie takie drobne, codzienne sceny, w których nagle otwiera się cała historia człowieka, miejsca albo minionej epoki.
I ostatnie pytanie – gdzie nasi czytelnicy mogą przeczytać Pani wiersze lub kupić najnowszy tomik?
Tomik „Pisane do szuflady” jest dostępny w największych księgarniach internetowych w Polsce i w Danii – zarówno w języku polskim, jak i duńskim. Informacje o mojej twórczości, spotkaniach autorskich oraz kolejnych projektach publikuję również w mediach społecznościowych. Mam nadzieję, że każdy czytelnik odnajdzie w tej książce choć fragment własnych wspomnień lub emocji. Jeśli moje wiersze skłonią kogoś do zatrzymania się na chwilę i spojrzenia na własne życie z innej perspektywy, będę szczęśliwa.
Dziś na żywo w Radiu Wrocław Kultura!
Już dziś, 23 lipca o godz. 18.00,
będę gościem Radia Wrocław Kultura.
Porozmawiamy o mojej twórczości, poezji, malarstwie oraz książce „Pisane do szuflady”. Audycja będzie transmitowana na żywo — nie tylko mnie usłyszycie, ale również zobaczycie, ponieważ rozmowa odbywa się w studiu z kamerami.
Wywiad przed kamerami
w Radio Wrocław Kultura
Spotkanie przed mikrofonem i kamerami Radia Wrocław Kultura było dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Do udziału w audycji zaprosił mnie niezwykle sympatyczny dziennikarz i reporter Jacek Antczak, który również poprowadził naszą rozmowę.
Rozmawialiśmy o mojej twórczości, poezji, drodze literackiej oraz tomiku „Pisane do szuflady”. Dziękuję za serdeczne przyjęcie, inspirującą rozmowę i możliwość opowiedzenia słuchaczom oraz widzom o świecie, który od lat tworzę słowami i obrazami.
Wywiad odbywał się na żywo, a towarzyszące mu emocje na długo pozostaną w mojej pamięci. Po audycji otrzymałam wiele gratulacji i ciepłych wiadomości od słuchaczy i widzów. W swoich komentarzach zgodnie podkreślali, że wypadłam bardzo naturalnie, swobodnie i sympatycznie. Te słowa były dla mnie niezwykle miłe i wzruszające.
Niżej krótka fotorelacja z tego niezwykłego wydarzenia we Wrocławiu.